Z plecakiem w podróży

Z plecakiem w podróży

UBUD - DZIEŃ 2

To miał być lightowy dzień. Angelika nie czuła się dobrze, więc nie miałyśmy przesadzać ze zwiedzaniem. Do wyboru miałyśmy dwie opcje: Tirta Gangga czyli Wodny Pałac lub świątynie Gunung Kwai i Tirta Empul. Sprawdzając na google maps wydawało mi się, że Tirta Gangga jest bliżej (jakieś 17 km) i na południe od Denpasar. Później się okazało, że jest w całkowicie innym miejscu, oddalona od Ubud ponad 60 km, co w Indonezji jest olbrzymią odległością. No, ale tego nie widziałyśmy, więc zdecydowałyśmy się na Ganggę.
Ruszyłyśmy dość późno i postanowiłyśmy skorzystać z bemo. Busiki bemo zbierają się przy Ubud Palace. Trochę nas początkowo zdziwiło, że nikt nie chciał się zgodzić na podwózkę, ale w końcu znalazł się kierowca, który zgodził się nas podwieźć na autobus do Amblapura, a stamtąd miałyśmy złapać bemo do Tirty Ganggi. Koszt podwózki 20 000 od osoby. Ja wprawdzie się dziwiłam czemu nie do Denpasar, ale wciąż nie zapalało mi się czerwone światełko. Kierowca nas podwiózł na autobus, na który nawet nie musiałyśmy czekać. I dopiero w autobusie zorientowała się, że google maps coś mi nakłamało.

w autobusie




Podróż autobusem trwała wieczność, bo ok. 3 godzin. Bilet kosztował nas 50 000 za dwie osoby, ale tak naprawdę powinien kosztować 50 000 od osoby. Tylko, że ja jak usłyszałam cenę pomyślałam, że znowu próbują nas naciągnąć i powiedziałam, że tyle nie zapłacę. Bileter popatrzył na mnie bezradnie i sobie poszedł. 
W końcu przyjechałyśmy do Amblapury. Złapałyśmy bemo do pałacu (zdzierstwo, bo 60 000 od osoby) i po jakiejś 0,5 godzinie dotarłyśmy na miejsce. 
Wodny Pałac to przepiękne miejsce. Pełne zbiorników wodnych, posągów i wspaniałej roślinności. W jednym z basenów można się nawet wykąpać. Spędziłyśmy tam sporo czasu spacerując, robiąc zdjęcia i chodząc po wodzie. Tak, tak, po wodzie :)

Tirta Gangga



































chodzenie po wodzie



Po wyjściu z Tirty poszłyśmy na obiad do okolicznej garkuchni. 
A potem nastąpił dramat w kilku aktach ;) Okazało się, że nie mamy jak wrócić do Ubud. Pani na parkingu powiedziała nam, że nie ma już bemo i może jutro będą. Jakiś człowiek zaproponował nam podwiezienie do Ubud za 400 000, inny za 150000, ale tylko do Amblapury. Zdesperowana zaczęłam chodzić po parkingu od kierowcy do kierowcy z pytaniem czy ktoś jedzie w naszym kierunku. Udało się za 3 razem. 4 kobiety zgodziły się nas podwieźć do Denpasar. I tak uratowały nam 4 litery ;)

tarasy ryżowe w pobliżu Pałacu




Podróż znowu trwała ponad 2 h, ale ciekawe było obserwowanie, jak Indonezyjki zachowują się podczas jazdy. Czyli śpiewanie na głos i jedzenie olbrzymiej ilości chipsów. 
W czasie drogi między mną, a Angeliką wywiązała się dyskusja na temat sposobów podróżowania. Szczególnie gorąca na temat autostopu. Bo dla niej to forma żebractwa, dla mnie najciekawszy sposób podróżowania. 
Do Denpasar dojechałyśmy, jak już się ściemniało. Jeszcze tylko poszukiwania bemo do Ubud, opłata 100 000 za dwie i byłyśmy na miejscu. 
Po tych wszystkich przeżyciach wróciłyśmy do naszego domku i spać.

UBUD - DZIEŃ 2 UBUD - DZIEŃ 2 Reviewed by Aleksandra Taskin on 07:50:00 Rating: 5

3 komentarze:

  1. Piękny ten Wodny Pałac - a twierdzenie, że stop to żebractwo - oj, podpadłaś mi Angeliko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć!

    Planujemy podróż na wrzesień i planujemy dolecieć na lotnisko Denpasar i potem dostać się do Ubud. Pisałam już z kilkoma blogerami (w tym mieszkającymi w Indonezji) i dostałam zgodne informacje, że żeby to zrobić musimy wynająć albo samochód z kierowcą albo Ubera i że Bemo nie zabierają turystów.

    Możesz mi napisać jak ciężko Wam było złapać bemo i gdzie (tak dokładniej) startowałyście (jakiś postój/dworzec w mieście gdzie dopiero startują czy przystanek na trasie)? Pewnie z lotniska do miasta tak czy siak musielibyśmy znaleźć taksówkę, ale potem byłoby bardzo fajnie gdyby jednak udało się jechać bemo.

    Potem z Ubud chcemy jechać do Padang Bai i płynąć na Gili, ale tu już się chyba będziemy musieli wykosztować na jakiś transfer do portu i speed boat ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej
      Trzy razy korzystałyśmy z bemo. Dwa razy łapaliśmy je w okolicy dworca autobusowego, a raz w pobliżu przystanku. Nigdy nie było problemów, żeby nas zabrały. Wszystko było kwestią ceny.
      Zastanawiam się tylko dlaczego z lotniska nie pojedziecie od razu do Ubud taksówką, może wyjść dużo taniej niż najpierw taksówką na dworzec (w Denpasar jest ich kilka), a potem bemo do Ubud. My pierwszy raz za bemo z Denpasar do Ubud płaciłyśmy 90 000rp, a za drugim razem 100 000rp. A za taksówkę z Ubud do portu w Denpasar płaciłyśmy 220 000rp

      Usuń

Home Ads

Autor obrazów motywu: Sookhee Lee. Obsługiwane przez usługę Blogger.