Z plecakiem w podróży

Z plecakiem w podróży

DZIEŃ 19

Przejdź do DZIEŃ 20

O siódmej miałyśmy być na dworcu, bo umówiłyśmy się z taksówkarzem, że nas zawiezie do Baracoa. Zatem pobudka była wczesna i bez śniadania, taksówką pojechałyśmy na dworzec (3 CUC).
I tu rozegrał się największy przekręt jaki doświadczyłyśmy w naszej podroży. 
Viazul odjeżdżał do Baracoa o 7.45 i był to jedyny autobus tego dnia. Nasz taksówkarz o 7.00 powiedział, żebyśmy poczekały jeszcze chwile, bo musi zebrać pozostałych pasażerów. Ok, uznałyśmy, że poczekamy pół godziny i w razie czego pojedziemy Viazulem. O 7.30 taksówkarz powiedział nam, że jeszcze chwile i jedziemy. I tu powinna nam zapalić się czerwona lampka i powinnyśmy kupić bilet na Viazul i iść na autobus. Ale my postanowiłyśmy zaufać taksówkarzowi i jeszcze chwile poczekać. O 7.46 taksówkarz rozpłynął się w powietrzu, a my zostałyśmy bez możliwości dojazdu do Baracoi. Momentalnie zlecili się inni taksówkarze proponując nam cenę 10 razy wyższą. W dodatku pracownicy Viazulu robili wszystko, żeby utrudnić nam życie. Chciałyśmy jechać z Astro, pani w okienku powiedziała, że nie możemy (wcześniej rozmawiał z nią taksówkarz, który zaproponował nam cenę 10 razy wyższą). Chciałyśmy zastanowić się co robić dalej, pracownica Viazul powiedziała, że nie możemy przebywać w poczekalni, chyba, że mamy kupione bilety (poczekalnia była pusta). Chciałyśmy zostawić plecaki, żeby pojechać do centrum - pracownik Viazul powiedział, że nie można. Sprzątaczka, która z nami rozmawiała, powiedziała, że nieraz pasażerowie zostawiali w kasie bagaże i nie było problemu. Po prostu pracownicy Vizaula współpracują z miejscowymi taksówkarzami i wprowadzają pasażerów w błąd. Tak było w Trinidadzie, gdzie pracownicy Viazula powiedzieli nam, ze bilet do Camanguey kosztuje 27 CUC, gdy w rzeczywistości kosztował 15 CUC.
W związku z tym, że nie miałyśmy jak dojechać do Baracoa, zdecydowałyśmy się wrócić do Hawany i tam spędzić ostatnie dni na jakieś plaży. Trzeba tylko było przeczekać 7 godzin do autobusu. W poczekalni.
Autobus stawił się punktualnie. Przy wsiadaniu okazało się, ze pan, który sprzedawał nam bilety zrobił nam jeszcze jedna złośliwość. Usadził nas na dwóch końcach autobusu. Aga miała siedzenie nr 7, a ja 42. Kierowca, który sprawdzał bilety był bardzo zdziwiony i miejscowego pracownika (tego, który nie pozwolił nam zostawić bagaży) spytał się "i nikt tego nie zauważył?". Ten tylko wzruszył ramionami. Na szczęście kierowca był tak miły, ze powiedział, że możemy zająć miejsca 7 i 8.

poczekalni


Podróż była długa, bo trwała aż 16 godzin. Były przystanki na jedzenie (30 min) i 5 min na ubikacje. Ubikacje na Viazul są okropne. Brudne, spłuczki nie działają, więc wchodziło się po kimś, kto nie miał możliwości spłukania po sobie wody; nie było jak umyć ręce, bo krany nie działały i najgorsze było to, że drzwi od boksu nie szlo zamknąć, a miały tendencje do otwierania się.

Po 7 godzinach jazdy autobus się zepsuł i kierowcy musieli zjechać do warsztatu. Naprawa trwała 1,5 godziny. A wszyscy pasażerowie musieli czekać przed warsztatem, bez siedzenia, bez ubikacji, bez czegokolwiek.

Przejdź do DZIEŃ 20




DZIEŃ 19 DZIEŃ 19 Reviewed by Aleksandra Taskin on 14:25:00 Rating: 5

3 komentarze:

  1. Wlasnie czytam twoja relacje od deski do deski :) Bedziemy na Kubie za 2 tygodnie i wlasnie ciekawa jestm jaka cene ustalilyscie z taxowkarzem za przejazd z Santiago do Baracoa, bo my tez chcemy ten odcinek pokonac taxowka, ponoc widoki sa piekne, wiec chce miec mozliwosc zatrzymania sie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaproponował nam 15 CUC, ale ta cena była tylko wabikiem. Taksówkarz robił wszystko, żebyśmy nie jechały Viazulem. Poczytaj sobie dobre rady, szczególnie punkt 6 i 7: http://olazplecakiem.blogspot.com/2014/09/dobre-rady.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm...ale 15 CUC to kosztuje bileta na viazula, a taxowkarze biora mniej wiecej 3 razy tyle. Do tego biorac pod uwage te konkretna trase, to mysle, ze nawet wiecej bo do Barcoa jedzie sie jakies 5h. Ja mam cicha nadzieje, ze nas ktos za 70-80 CUC tam zabierze, choc obawiam sie ze i to bedzie nie mozliwe. No nic zobaczymy na miejscu. Szkoda, ze nie dotralyscie do Baracoa, bo tak fajnie opisalas wszsytkie miejsca, a tam wlasnie malo osob dociera, no i tez malo informacji o tym jeszcze dziewiczym regionie Cuby. No nic, bedziemy wszystko odkrywac :) Bardzo dziekuje ci za te wspaniala relacje, poswiecony czas i wszystkie wskazowki! Sa naprawde bardzo cenne! Pozdrawiam i samych cudownych podrozy zycze!

    OdpowiedzUsuń

Home Ads

Autor obrazów motywu: Sookhee Lee. Obsługiwane przez usługę Blogger.