Z plecakiem w podróży

Z plecakiem w podróży

GRUZJA - DZIEŃ 10

W planie miałyśmy Wardzie. Rano śniadanie czyli świeży chleb kupiony w pobliskim sklepie i serki oraz jogurty kupione w supermarkecie. Tak jest tam coś takiego jak supermarket i to działa 24 godziny na dobę.
No i o 9 ruszylysmy na wycieczkę. Na początek twierdza Chertwisi, która stoi na skalistym zboczu. Większość zachowanych do dzisiaj murów pochodzi z XIV w. W środku twierdza nie wygląda imponująco, ale widoki z niej są przepiękne.
Obok twierdzy można przejść się po kołyszącym moście.

twierdza Chertwisi







na moście.
Tutaj z Nodaro


rzeka Kura


No i następnym punktem była Wardzia. Przepiękne miejsce i już z daleka robiła niesamowite wrażenie. Wrażenie robią podziemne korytarze, no i sam monaster. Wardzia jest to skalne miasto położone na 1300 m n.p.m. Pierwotnie składał się z ponad 3000 komnat, ale do dzisiaj przetrwało tylko (aż) 250. Powstała na przełomie XII i XIII wieku i mogła pomieścić 20 tyś. osób (w momencie zagrożenia, gdy chronili się tam okoliczni mieszkańcy, nawet do 50 tyś.). Miasto pierwotnie było ukryte wewnątrz masywu Wyżyny Eruszeckiej, ale w 1283 r został zniszczony wskutek trzęsienia ziemi. Wtedy to osunęło się prawie 2/3 kompleksu skalnego.

Wardzia z daleka





pierwsze zdjęcia



schody są strome







wciąż tam mieszkają mnisi 








kościół Wniebowzięcia NMP i bezcenne freski z końca XII w



Wardzia - raj dla ptaków



i już wracamy






parking przy centrum turystycznym z widokiem na Wardzie

Kolejnym punktem na naszej trasie był żeński monaster Zeda Wardzia. Przepięknie położony, otoczony mnóstwem kwiatów. Tutaj zakonnice uprawiają ogródek i hodują pstrągi.
Główna cerkiew klasztoru pochodzi z XI w. Jest to czynny monaster, zamieszkały przez ponad 20 mniszek.

Zeda Wardzia









W drodze powrotnej z daleka widziałyśmy jeszcze klasztor Vaniskvabebi. Jest to kompleks pochodzący z VIII wieku. Na tle skał widać biały monaster.

Vaniskvabebi



w drodze powrotnej




takie przeszkody na drodze w Gruzji to normalka


Nodaro - nasz gospodarz i kierowca


Przypadkowe spotkanie. Nasi rodacy są wszędzie :)


Po powrocie do Achalcyche poszłyśmy na zakupy, a potem ponownie na zwiedzanie cytadeli. Tym razem ta ciekawsza część była otwarta dla zwiedzających. Zobaczyłyśmy meczet, minaret, zabudowania pałacowe. Wszystko wyglądało na całkiem nowe. Odwiedziłyśmy też Muzeum Historyczne Samcche - Dżawachetii, znajdujące się na terenie kompleksu. Ciekawe, ale nie powalające.

i znowu ruszamy na zwiedzanie

pomnik królowej

Cytadela












porównujemy, która ma ładniejszy lakier :)



typowe rzeczy, które można tam kupić




nowi znajomi :)


Po zwiedzaniu ponownie postanowiłyśmy dać szansę miejscowej gastronomi. Tym razem wybrałyśmy kawiarnie na terenie twierdzy. Zamówione lody były... raczej kiepskie.
Potem powrót do domu, pakowanie i spanie :)
GRUZJA - DZIEŃ 10 GRUZJA - DZIEŃ 10 Reviewed by Aleksandra Taskin on 14:15:00 Rating: 5

5 komentarzy:

  1. Byłam w Upliscyche, na Wardzię nie starczyło czasu. Będzie kolejny powód by wrócić kiedyś do Gruzji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia! Mieliście niezwykle cudowną pogodę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i cudowną, ale piekielnie upalną ;)

      Usuń
  3. przypomina mi się klimat krymskich skalnych miasteczek...
    fajnie się ogląda.

    OdpowiedzUsuń

Home Ads

Autor obrazów motywu: Sookhee Lee. Obsługiwane przez usługę Blogger.