Z plecakiem w podróży

Z plecakiem w podróży
DZIEN 8

Dzien mial sie zaczac o 7.30, bo o tej godzinie  mialysmy wyjechac do bungalowow, gdzies w srodku dzunglii. No, ale to sa azjaci, wiec jak zwykle wyjazd byl opozniony o dobre pol godziny. Ale w koncu pojawil sie jakis dziwny, szalony, maly azjata, ktory najpierw zademonstrowal nam ciosy tajskiego boksu, a potem powiedzial, ze zawiezie nas do Samarta (czyli naszego gospodarza z CS). Tylko najpierw ma odebrac jedna osobe z lotniska.

Zatem najpierw na lotnisko, gdzie zostala odebrana mloda amerykanka o imieniu Tara, a potem do Spicy Villa czyli naszego nowego zakwaterowania. 
Przejazd byl straszny, bo siedzialysmy (czyli Aga i ja, bo amerykanka w szoferce) na pace pick-upa. Trzeslo nie z tej ziemi. Jechalismy jakas polna, wyboista droga przez dzungle dobra godzine. U mnie uaktywnila sie choroba lokomocyjna (starzeje sie, to jest pewne).

 nasz srodek transportu do raju


Aga jeszcze zadowolona


a tu znudzona czekaniem


po drodze nasz kierowca zabierał prowiant




Ale gdy dojechalismy na miejsce okazalo sie, ze jestesmy w raju. Bungalowy czyli bambusowe domki przeurocze. I nawet lazienka byla niezla. Fakt nie bylo cieplej wody, ale w Tajlandii to normalka, bo kto przy takich upalach potrzebuje cieplej wody?

Od razu po zakwaterowaniu Aga dopadla hamak, ja laweczke z poduszka i jakos tak wyszlo, ze nie wiadomo kiedy odplynelysmy. Zostalysmy obudzone na obiad. Tu nastapilo pierwsze spotkanie z Samartem i reszta zalogi. Potem znowu wrocilysmy do naszego domku, zeby powtorzyc odplyniecie ;) Ponownie zostalysmy obudzone, ale tym razem na kolacje. Czyli, jak widac po tym opisie, zycie w raju nie jest skomplikowane.

nasz domek


i nasze jedzenie


Po kolacji w koncu spotkalysmy naszego gospodarza Samarta. Okazal sie przemilym facetem. Ma bardzo interesujace zycie, calkowicie poswiecajac sie dla innych. A przy okazji organizuje roznego rodzaju atrakcje dla innych (zeby bylo jasne nie robi tego za darmo). Facet ma tez niezle poczucie humoru. Akurat bylysmy przy tym jak dostal sms-a od amerykanskich turystek z pytaniem czy w bungalowach jest ciepla woda. Jego odpowiedz: "dream on".
No i wytlumaczyl nam podstawowe zasady tajow. My, w Bangkoku, uslyszalysmy, ze Taj nie moze pic alkoholu. Na co Samart (a nie napisalam, ze pare lat spedzil w klasztorze buddyjskim jako ktos w rodzaju mnicha) odpowiedzial, popijajac alkohol, ze to nieprawda. Zasada brzmi, ze jesli jestes w stanie powstrzymac sie od alkoholu to nie pij, a jesli nie jestes w stanie sie powstrzymac, to pij ;))

W Spicy Villa oprocz Samarta i rodziny tajow tam pracujacych byly tam trzy amerykanki. Wczesniej juz poznana Tara oraz Sophie i Ashley pracujace tam jako wolontariuszki.  Sophie bardzo sympatyczna gadatliwa osoba, a Ashley... bede ja kojarzyc jako osobe, ktora robila wszystko co tylko Samart jej powiedzial. 

Wiecej zdjec z raju:


Nasz domek  o nazwie Hibiskus

jadalnia

Widok z naszego tarasu o wschodzie slonca


Nasz taras


Jadalnia - posrodku Tara, z prawej Sophie



pies Samarta - Pumpkin



idź do:
DZIEŃ 7
DZIEŃ 9
Reviewed by Aleksandra Taskin on 07:14:00 Rating: 5

Brak komentarzy:

Home Ads

Autor obrazów motywu: Sookhee Lee. Obsługiwane przez usługę Blogger.