Z plecakiem w podróży

Z plecakiem w podróży
DZIEN 9

Jak to w raju moglysmy leniuchowac ile wlezie, wiec wstalysmy dopiero po 8 i zanim doszlysmy do jadalni, to wszyscy juz pracowali na ogrodzie. Po sniadaniu Aga lubiaca grzebac w ziemi dolaczyla do reszty, a ja darowalam sobie ta przyjemnosc i wyladowowalam na hamaku. I tak nam minal czas do obiadu.

nasz Hibiskus


i ukochany hamaczek


widok z naszego domku


wiedzieliście jak rosna ananasy? Nie? To popatrzcie


jedna z alejek



Po obiedzie ruszylismy na nasze adventure czyli splyw tratwa bambusowa i przejazdzke na sloniach. 
Splyw byl bardzo fajny. Woda chlodna, nasz flisak smieszny. Co jakis czas pozwalal kierowac tratwa Agnieszce. I jakby to napisac.... flisak z niej kiepski. Nawet zdarzylo jej sie tak rabnac w skale, ze  zleciala z tratwy prosto do wody. Smiechu bylo od groma
.
Potem slonie. Cudowne. Spokojne i nawet nie odczuwalo sie ich wielkosci. Akurat tam gdzie bylismy jedna ze slonic miala mlode sloniatko. I piorunica nie pozwalala sie do siebie zblizyc, bo od razu bronila swoje malenstwo, podnoszac trabe i robiac pare krokow do przodu. I wtedy dopiero mozna bylo odczuc wielkosc i sile slonia.

sloniątko


sesja zdjeciowa ze sloniami



Agnieszka dokarmia :)



Sama przejazdzka byla bardzo fajna. Na sloniach siedzi sie wygodnie, bez strachu, ze jest tak wysoko. Nasza przejazdzka trwala jakies 45 min. Na koniec, po ponownym przekraczaniu rzeki, sloniki zarzywaly kapieli przy okazji sprawiajac, ze my tez sie wykapalysmy ;) Oczywiscie bylo to specjalnie zrobione przez naszych poganiaczy/treserow. My piszczalysmy, oni mieli zabawe.

wsiadanie na slonia nie bylo rzecza prosta, ale Agnieszce poszlo to latwo


przekraczamy rzekę. Przy okazji możecie zobaczyc jak wyglada splyw




w dzungli tez bylo fajnie


przymusowa kapiel :)




Wracajac (a znowu zaczelo padac) Samart zaczal sie pytac, kto ma ochote poprowadzic jego samochod (Toyota Hilux). Pytanie bylo raczej prowokacja, bo mial pewnosc, ze zadna z nas sie nie odwazy. Ale sie pomylil. Bo kto mila ochote? No oczywiscie, ze ja. Dal mi ten samochod na jakies ostatnie 200 metrow, juz myslalam, ze w zyciu nie da mi poprowadzic te swoje cacko. Zebyscie mieli pelne rozeznanie, to w Tajlandii jezdzi sie po prawej stronie, kierownica tez jest po prawej. Ale dalam rade :) Bylo super :) Nie opisze szczegolowo, jak sprawdzalam, jak sa rozmieszczone pedaly gazu i sprzegla, bo moi rodzice czytajacy tego bloga dostana zawalu serca (mamo, tato pozdrawiam :)).

I na koniec hit. Na tratwach byla z nami Tara. I jakos pod koniec splywu zadala mi pytanie: czy my   plyniemy w to samo miejsce z ktorego wyplynelysmy? Nie wiem co ona myslala, ze rzeka zrobi kolo? Jesli amerykanska edukacja stanowi wzor dla polskiego rzadu, to zmierzamy do zaglady ;)


idź do:
DZIEŃ 8
DZIEŃ 10



Reviewed by Aleksandra Taskin on 07:32:00 Rating: 5

Brak komentarzy:

Home Ads

Autor obrazów motywu: Sookhee Lee. Obsługiwane przez usługę Blogger.